Wszystko zaczyna się od jednej nakrętki. Dziecko nakręca ją na śrubę, potem łączy listwy w konstrukcję, która trzyma albo się chwieje. To drobne ruchy samymi czubkami palców - z nich rośnie sprawność potrzebna później do chwytu ołówka. Skąd wiadomo, że majsterkowanie uczy? W latach 70. XIX wieku Szwed Otto Salomon stworzył w szkole w Nääs educational sloyd - naukę przez pracę ręczną: dzieci robiły prawdziwe przedmioty nie po to, by zostać stolarzami, lecz by ręka stała się sprawna, a głowa cierpliwa. Sto pięćdziesiąt lat później warsztat robi to samo, tylko na świeżym powietrzu.
Ta zabawa ma się powtarzać przez lata, więc każdy element warsztatu musi znieść deszcz, mróz i upał. Konstrukcja stalowa jest ocynkowana i malowana proszkowo, blat ma wykończenie drewnopodobne, odporne na warunki atmosferyczne, a części do skręcania nie nagrzewają się w słońcu, więc dziecko trzyma je w dłoni także w upalny dzień. Warsztat pracuje na zewnątrz przez cały rok, także zimą, i objęty jest gwarancją. Producentem są Naukowe Place Zabaw, a warsztat powstaje w Polsce.
Sześć elementów do budowania i porządku oraz cztery zastosowania warsztatu: kodowanie, teatrzyk, eksperymenty i waga.