Wszystko zaczyna się od tego, co widać za szybą. Dziecko staje przed taflą tak, żeby po drugiej stronie znalazło się drzewo albo dach, i obrysowuje kontury markerem wprost na przezroczystej powierzchni: pejzaż powstaje w kilka minut, a przy okazji widać, że rysowanie jest przede wszystkim patrzeniem. Skąd taki pomysł? Malowania z natury, na świeżym powietrzu, nauczyli świat impresjoniści - Monet, Renoir i Pissarro wynieśli sztalugi z pracowni na łąki, żeby malować to, co mieli przed oczami. Druga zasada stoi w nazwie: Pablo Picasso powtarzał, że każde dziecko jest artystą, a sztuką jest pozostać nim w dorosłości.
Żeby te obrazy mogły powstawać przez cały rok, tablica musi znieść każdą pogodę: deszcz, mróz i słońce. Konstrukcja jest stalowa, ocynkowana i malowana proszkowo, więc nie rdzewieje w kontakcie z wilgocią, a zamiast szkła w ramie pracuje przezroczysta tafla z plexi - nie tłucze się i znosi uderzenia, także te przypadkowe. Farby i markery schodzą z niej wilgotną gąbką, bez agresywnych detergentów - wystarczy woda z odrobiną mydła. Tablica jest całoroczna i objęta gwarancją. Producentem są Naukowe Place Zabaw, a urządzenie powstaje w Polsce.
Cztery elementy: jeden pokazuje świat po drugiej stronie, pozostałe decydują, kto i czym maluje.