Wszystko zaczyna się od dłoni na kuli: dziecko wodzi palcem po linii wybrzeża, zatrzymuje się na paśmie gór, a potem popycha kulę i sprawdza, co leży po drugiej stronie Ziemi. Globus obraca się wokół osi - sam się nie ruszy, kręci nim dziecko własnymi rękami. Skąd pomysł, żeby świat oglądać jako kulę? Najstarszy zachowany globus, „Erdapfel” Martina Behaima z 1492 roku, powstał po to, żeby pokazać kształt, którego papierowa mapa nie odda: na kuli nie ma krawędzi, więc lądy i oceany układają się względem siebie tak jak naprawdę. Plenerowy globus ma relief, więc świat da się nie tylko obejrzeć, ale i poznać dotykiem.
Globus zostaje na zewnątrz przez cały rok - nie trzeba go chować do magazynu na zimę. Konstrukcja jest stalowa, ocynkowana i malowana proszkowo: warstwa cynku pod lakierem chroni stal przed rdzą tam, gdzie po deszczu zalega woda, a powłoka proszkowa znosi mróz i letnie słońce. Trwałość urządzenia potwierdza gwarancja. Producentem są Naukowe Place Zabaw, a globus powstaje w Polsce.
Pięć elementów: dwa czuć pod palcami, trzeci daje obrót, czwarty kotwiczy globus, a piąty pokazuje, jak powstaje kula.